Aktualności

 Złota myśl tygodnia

Maryja, wzniosła Córa Syjonu, pomaga wszystkim swoim synom, gdziekolwiek i w jakichkolwiek warunkach żyjącym, aby w Chrystusie znajdowali drogę do domu Ojca.

św. Jan Paweł II


 


XIX Niedziela Zwykła – Rok A, 9 sierpnia 2026 r.

EWANGELIA Z XIX NIEDZIELI ZWYKŁEJ, ROK A

Jezus chodzi po jeziorze

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.
Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!»
Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!»
A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!»
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?»
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Oto słowo Pańskie.

Mt 14, 22-33

KOMENTARZ

Dlaczego wątpimy w obecność Jezusa?

Słowa Jezusa: „Człowieku małej wiary! Dlaczego zwątpiłeś?” zabolały przestraszonego Piotra, który omal nie utonął. Trudno się dziwić reakcji ucznia, chodzenie po wodzie nie jest przecież czymś zwyczajnym. Nadzwyczajne natomiast było to, że Jezus był tak blisko, że wystarczyło wyciągnięcie ręki, a życie Piotra zostało ocalone. W każdym z nas kryje się taki przestraszony Piotr, który z jednej strony chce chodzić po wodzie, a z drugiej – tak bardzo się boi. Nie pomagają żadne zapewnienia, że Jezus jest blisko, praw fizyki nie da się oszukać. Nie zapominajmy jednak, że kiedy na wyciągnięcie ręki jest Bóg – Twórca tych praw, to mogą one nagle przestać działać. On jest silniejszy niż one i nasz lęk.

Mistrzu! Tyle razy przychodzisz do mnie nocą, krocząc po wodzie moich wątpliwości. Tyle razy wyciągasz rękę i ratujesz mnie. Tyle razy nie zniechęcasz się mną. Dziękuję za Twoją obecność.

Rozważanie zaczerpnięte z Ewangelia 2026, ks. Jerzy Jastrzębski, Edycja Świętego Pawła

Z nauczania pasterzy diecezji opolskiej

Wspomnienia o biskupie Franciszku Jopie z publikacji wydanej z okazji 40. rocznicy jego śmierci (Opole 2016) – cz. 5

  1. Kapłaństwo według Serca Bożego

Biskupa Jopa cechowała głęboka pobożność, a była to pobożność eucharystyczna i maryjna. Był wielkim czcicielem Matki naszego Pana. Bardzo często (zawsze w każdą sobotę) odwiedzał katedrę i klękał przed obrazem Matki Bożej Opolskiej, wówczas jeszcze niekoronowanej papieskimi koronami. Z pewnością gdyby dożył tego momentu, radość jego byłaby ogromna.

Biskup Jop był człowiekiem cichym, pokornego serca, choć przy tym niezwykle stanowczym. Ta ostatnia cecha charakteru mogła się wydawać niektórym uciążliwą. Ale to ona właśnie twórczo i pozytywnie „zarażała”, bo wspierała wszystkich, zaś „trzciny nadłamane” wyprostowywała. Z władzami „nie lubił draki”, choć niektórzy jego współbracia w biskupstwie „lubili ją”, gdy prowadzić musieli liczne i przykre utarczki w bardzo trudnym minionym okresie. On tego nie lubił, bo preferował raczej cichą, spokojną, choć zdecydowaną i bezkompromisową perswazję, jednak bez spektakularności.

Wielką wagę przywiązywał biskup Jop do świętości kapłańskiej i o nią zabiegał. W jego oczach kapłan to przede wszystkim osoba duchowna. Taki też obraz kapłana usiłował przedstawiać wspólnocie Ludu Bożego. O konieczności dążenia do świętości często przypominał, zwłaszcza przy święceniach kapłańskich. Także nam, jako pierwszym przez niego święconym kapłanom na Śląsku Opolskim, ich udzielał.

Biskup Franciszek Jop podziwiany był za dobre serce. Pozwolę sobie przytoczyć fragment mowy pogrzebowej późniejszego Papieża, który jeszcze jako kardynał i metropolita krakowski brał udział w pogrzebie naszego Biskupa, a było to wieczorem 23 września 1976 r. W opolskiej katedrze powiedział: „Czyż my, którzy patrzyliśmy na niego, nie czuliśmy, że jest to człowiek w jakiś szczególny sposób przygarnięty do Bożego Serca?” Nie ma chyba wspanialszego określenia dla kapłana, jak stwierdzenie, że namacalnie można było odczuć, widzieć i dotknąć tego w pewien sposób, że jest się „przygarnięty do Serca Bożego”!

Abp Alfons Nossol


Tutaj możesz posłuchać piosenek religijnych: