Aktualności

 Złota myśl tygodnia

To miłość jest najpiękniejszą ozdobą człowieka: miłość, która przemienia, przeobraża, uszlachetnia i wznosi ku górze; która czyni nas lekkimi, wolnymi i bliskimi Bogu, mimo zmiennych kolei życia.

Leon XIV


XXIV Niedziela Zwykła – Rok A, 13 września 2026 r.

EWANGELIA Z XXIV NIEDZIELI ZWYKŁEJ, ROK A

Przypowieść o nielitościwym dłużniku

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?»
Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać.
Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.
Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu.
Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Oto słowo Pańskie.

Mt 18, 21-35

KOMENTARZ

Miłosierdzie jako cierpliwość

Stanisław Jerzy Lec jest autorem aforyzmu: „Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć”. Słowa te z pewnością dobrze charakteryzują opisanego w dzisiejszej Ewangelii dłużnika, który bardzo szybko zapomniał o darowaniu mu ogromnego długu, a jednocześnie był pamiętliwy w stosunku do człowieka, któremu nie był w stanie wydłużyć terminu spłaty nieporównanie mniejszej sumy pieniędzy. Jednak w tym przypadku wygrała niecierpliwa chciwość zamiast cierpliwej, miłosiernej miłości. Zastanówmy się, na ile my potrafimy być cierpliwi wobec innych, znosić przykrości lub monotonię sytuacji braku spełnienia naszych oczekiwań. Wyciągnijmy wnioski z tej ewangelicznej lekcji.

Jezu! Tyle razy byłeś wobec mnie bardzo cierpliwy. Nie dozwól, abym był jak ów niewdzięczny dłużnik z Ewangelii. Pomóż mi każdego dnia pielęgnować cierpliwe i miłosierne serce.

Rozważanie zaczerpnięte z Ewangelia 2026, ks. Jerzy Jastrzębski, Edycja Świętego Pawła

Z nauczania pasterzy diecezji opolskiej

Kazanie Karola Kardynała Wojtyły Metropolity Krakowskiego podczas uroczystości pogrzebowych Biskupa Franciszka Jopa w dniu eksportacji 28 września 1976 roku w katedrze opolskiej – cz. 4

  1. Na stolicy opolskiej

Myślę też, że do Opola posłał Go Jezus Chrystus, Dobry Pasterz, ażeby sam przygarnięty do Jego Serca, przygarniał. Bo ludziom tutejszym, Ludowi Bożemu tej kształtującej się na przestrzeni 30-lecia diecezji, trzeba było takiego przygarnięcia. Przecież z jednej strony byli tu ludzie, którzy przyszli tutaj z daleka, do nowych warunków, do innych warunków, do nieoczekiwanego życia. A z drugiej strony byli to ludzie tutejsi, ludzie, którzy przez tyle dziesiątków i setek lat, pozostając pod władaniem niemieckim, zachowali swoją wiarę i polskość, a nawet gotowość do walki o polskość i dowiedli tego wielokrotnie. Ale czasem, i nierzadko, w tych nowych warunkach przeżywali gorycz i rozczarowanie. I jedni, i drudzy potrzebowali serca biskupiego, w którym by się wyraziło Serce Boże. Człowiek przygarnięty odwieczną miłością Boga, tak głęboko ją przeżywający, umiał przygarniać. I On właśnie stał się pierwszym Biskupem i Pasterzem tego Kościoła i tej ziemi, na którą Go posłała Boża Opatrzność, za naszych lat.

  1. Ubóstwo i moc ducha

Ten człowiek prosty i skromny nad wyraz, ubogi do końca, wiemy, że zawsze miał trudności z posiadaniem i używaniem samochodu. Wolałby wszędzie zajechać tramwajem albo pociągiem, a najlepiej zajść pieszo, bo tak umiłował ubóstwo. Jak gdyby z trudem godził się z tym, że jednak obowiązki urzędu, pośpiech związany ze spełnianiem różnych zadań tego urzędu, domaga się posiadania samochodu. Więc się ostatecznie godził na to, ale zawsze szukał tego najskromniejszego, najuboższego.

Ten człowiek tak bardzo skromny, tak bardzo ewangeliczny, równocześnie był człowiekiem odważnym, zdecydowanym, bezkompromisowym. Miał w sobie wielką moc ducha. Na pewno na swój sposób potrafi o tym powiedzieć Kościół sandomierski; na swój sposób mówi o tym od 20 lat Kościół opolski, jego duchowieństwo, jego zakony, jego społeczeństwo katolickie, wierzący i niewierzący zresztą, bo te właściwości ducha ludzkiego przechodzą niejako poprzez granice przekonań osobistych. One po prostu dają świadectwo o człowieku.

Jednakże w szczególny sposób doświadczyliśmy tej Jego stanowczości, tej bezkompromisowości, związanej z wielką roztropnością, tej ewangelicznej mocy ducha, w  trudnym okresie czteroletnim, kiedy jako wikariusz kapitulny kierował Archidiecezją Krakowską. Wszyscy wiemy, że były to czasy szczególnie trudne, czasy – mówiąc najdelikatniej – nieobecności Księdza Prymasa, nieobecności tylu innych biskupów; czasy szczególne i odpowiedzialne. I my wszyscy, którzyśmy te czasy z Nim przeżywali w Krakowie i w Archidiecezji, wiemy na pewno, że mieliśmy wtedy Biskupa opatrznościowego. Tyle było roztropności, ale równocześnie tyle męstwa w Jego postępowaniu. Prostota i prostolinijność, które umiały służyć Kościołowi i dawać świadectwo wobec wszystkich.

Kard. Karol Wojtyła (1976r.)


Tutaj możesz posłuchać piosenek religijnych: