Złota myśl tygodnia
Na ziemi nie ma miejsca dla Boga, jeśli nie ma miejsca dla człowieka: nieprzyjmowanie jednego oznacza nieprzyjmowanie tego drugiego. Natomiast tam, gdzie jest miejsce dla człowieka, jest miejsce dla Boga.
Leon XIV
II Niedziela Zwykła – Rok A, 18 stycznia 2026 r.
EWANGELIA Z II NIEDZIELI ZWYKŁEJ, ROK A
Chrystus jest Barankiem, który gładzi grzech świata
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi».
Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym».
Oto słowo Pańskie.
J 1, 29-34
KOMENTARZ
Chrystus – uległy Baranek
Król królów i Pan panów, współistotny Ojcu, a jednocześnie pokorny Baranek Boży. Jak to możliwe, aby połączyć w sobie te sprzeczności? Ile trzeba mieć w sobie uległości, aby będąc równy wobec Boga Ojca, być pokornym Synem Bożym. Tylko Jezus potrafi połączyć w sobie tę pozorną sprzeczność. Jezus, będąc wszechmogącym Bogiem, jest jednocześnie słabym i mało mogącym Barankiem. Adorujmy uległość tego Baranka, który nie afiszuje się z własną potęgą, ale ją ukrywa. W ten sposób zachęca nas, abyśmy z największą ufnością zbliżyli się do Niego. Pod pozorną słabością ukrywa się jednak moc nie z tego świata. Kiedy dziś tak wielu ludzi obnosi się ze swoją władzą w takiej czy innej dziedzinie, Boży Baranek zawstydza nas wszystkich swoją uległością, która ostatecznie okazuje się potęgą, której nic i nikt nie może przemóc.
Jezu, Boży Baranku! Adoruję Twoją uległą wszechmoc. Jakże pragnę upodobnić się do Ciebie. Pomóż mi nigdy nie wywyższać się z powodu danej mi władzy. Chcę być uległym Barankiem tak jak Ty.
Rozważanie zaczerpnięte z Ewangelia 2026, ks. Jerzy Jastrzębski, Edycja Świętego Pawła
Z nauczania pasterzy diecezji opolskiej
Ku Kościołowi synodalnemu – Sześć kroków ku odnowie rodziny i parafii cz. 19.
5. Wspólna modlitwa
Kochani, chodzi jednak nie tylko o samo przywrócenie modlitwy przed i po jedzeniu. Chodzi o wspólną modlitwę – jak najwięcej wspólnej modlitwy w naszych domach, w naszych mieszkaniach. Niechby takim szczególnym dniem wspólnej modlitwy był zwłaszcza dzień Pański, niedziela. Na naszej śląskiej ziemi było to kiedyś tak bardzo i powszechnie praktykowane. W wielu domach odmawiano rano modlitwę Anioł Pański i powierzano Panu Bogu dom oraz wszystkie sprawy, które Pan Bóg już zna, a w tym tygodniu będą naszym udziałem. Potem była modlitwa przed jedzeniem, po jedzeniu. Wszyscy też wiedzieli, dlaczego należy iść do świątyni Pana, bo przecież Pan stół zastawia i trzeba wziąć od Pana Jego błogosławieństwo, które nam daje, przyjąć Go do swego serca, nasycić się i przejąć na nowo Jego słowem, w Nim znaleźć światło na kolejne dni. Kiedy więc biły dzwony, wszyscy, najczęściej razem, szli do świątyni Pana. W południe była modlitwa Anioł Pański, a w wielu domach była jeszcze modlitwa za zmarłych. Sam jeszcze pamiętam, jak tato nieraz zachęcał do modlitwy za zmarłych. Mówił, że modlimy się za tych, których znamy, którzy kiedyś siedzieli przy naszym stole, których spotykaliśmy i za tych, którzy kiedyś przed nami – może nawet przed wiekami – żyli tu, w tym miejscu, w którym dzisiaj my żyjemy. W niedzielę po południu było nabożeństwo popołudniowe, różne formy tego nabożeństwa: czy to nieszpory, czy nabożeństwo majowe, czy, jak teraz, październikowe i tak dalej.
Szliśmy do kościoła. I trzeba to przywrócić, bo po południu trzeba dziękować Panu Bogu, uwielbiać Go za to, co nam dał do południa, a jednocześnie prosić o darowanie winy za grzechy minionego tygodnia i upraszać błogosławieństwo na następny tydzień. Wieczorami rodzina zawsze się gromadziła. Najczęściej odmawialiśmy przynajmniej jedną dziesiątkę różańca świętego. To takie ważne. Można też powiedzieć, że to takie proste, a zarazem takie trudne.
Kiedy dzisiaj żyjemy w takim wielkim zagonieniu, to być może właśnie w tej modlitwie wspólnej znajdziemy drogę do tego, by życie w naszych mieszkaniach, domach stało się bardziej spokojne, bardziej uporządkowane i pełne miłości wzajemnej.
bp Andrzej Czaja
Tu możesz posłuchać piosenki religijne: